Czy Estonia wytrzymałaby rosyjski atak? O zdolnościach obronnych, nastrojach społecznych i roli sojuszników – rozmowa z Aleksandrem Olechem
Czy w Estonii temat wojny jest stale obecny w debacie publicznej? Jak długo estońskie siły zbrojne mogłyby wytrzymać w przypadku rosyjskiego ataku? Jak wyglądałoby wsparcie sojuszników i co Estończycy są gotowi zrobić w pierwszych godzinach agresji? Gościem rozmowy jest Aleksander Olech, ekspert ds. bezpieczeństwa, który analizuje realne zdolności obronne Estonii, nastroje społeczne oraz relacje między Estończykami a mieszkańcami kraju rosyjskiego pochodzenia.
Słuchaj na
Rosyjski atak oznaczałby dramatycznie szybkie tempo wydarzeń
– Gdyby doszło do rosyjskiego ataku na Estonię, ten kraj doskonale zdaje sobie sprawę, że nie byłoby go w ciągu kilkudziesięciu godzin — mówi Olech.
Estończycy nie mają złudzeń co do przewagi militarnej Rosji, dlatego ich strategia opiera się na determinacji, mobilizacji i wsparciu sojuszników.
Estończycy wiedzą, gdzie uderzyć
– Mimo skromnych zasobów, Estończycy są przygotowani do obrony i mają jasno określony cel:
-
uderzyć w głąb Rosji, w kierunku Petersburga,
-
lub — zależnie od sytuacji — w obwód kaliningradzki.
Chodzi o to, by zmusić Rosję do rozproszenia wysiłku i opóźnić jej działania na tyle, by dotarła pomoc.
Estonia nie obroni się sama – kluczowa rola sojuszników
– Estonia wie, że sama nie wygra wojny. Liczy na wsparcie Finlandii, Szwecji oraz jednostek już obecnych na jej terytorium — Brytyjczyków, Amerykanów i Francuzów.
Olech podkreśla, że to właśnie Francja jest dziś dla Estonii kluczowym partnerem w kwestiach bezpieczeństwa, m.in. w ramach misji NATO.
Dołącz do grona Patronów Układu otwartego w serwisie Patronite.pl.