Miasta średniej wielkości w kryzysie. Dlaczego tracą mieszkańców i czy da się to jeszcze odwrócić?
Jakość życia w miastach średniej wielkości od lat systematycznie się różnicuje względem największych metropolii. To proces, który ma realne konsekwencje społeczne, gospodarcze i demograficzne. Czy dziś szanse rozwoju dla obywateli są mniejsze niż w latach 90.? Czy mamy do czynienia z wyłącznie polskim problemem, czy raczej z trendem międzynarodowym? I co – jeśli w ogóle – można jeszcze zrobić, by zatrzymać degradację wielu miast?
W rozmowie z Karolem Wałachowskim, ekonomistą i autorem książki „Poza Największymi”, analizujemy mechanizmy stojące za odpływem ludności z miast średniej wielkości oraz skutki, jakie te procesy przynoszą w długim okresie.
Słuchaj na
Migracje jako kluczowy wskaźnik
– To, co realnie opisuje, czy dane miejsce się rozwija, czy nie, to migracje. Ludzie głosują nogami i wybierają te miejsca, w których mają większe szanse, gdzie jest po prostu lepiej. Liczba ludności miast średniej wielkości zmniejszyła się o mniej więcej pół miliona w ciągu 24 lat. Równolegle metropolie cały czas rosną – mówi Karol Wałachowski.
Skokowe zmiany i ich konsekwencje
Procesy te nie zachodzą stopniowo, lecz często mają charakter gwałtownych przełomów, które trwale zmieniają tkankę miejską.
– To są zmiany skokowe, które bardzo silnie wpływają na strukturę miast. Dziś w przypadku wielu z nich nie wiem, czy ten kryzys jest jeszcze odwracalny. To jest ostatni moment, żeby cokolwiek z tym zrobić – podkreśla Wałachowski.
Polska czy problem globalny?
Choć w Polsce zjawisko to jest szczególnie widoczne, podobne procesy zachodzą również w innych krajach Europy i świata. Globalizacja, koncentracja kapitału i miejsc pracy w największych ośrodkach oraz zmiany stylu życia sprzyjają metropoliom kosztem mniejszych i średnich miast.
Dołącz do grona Patronów Układu otwartego w serwisie Patronite.pl.