Czy Tisza to Fidesz light? Co naprawdę zmieni się na Węgrzech?
Czy Tisza to tylko łagodniejsza wersja Fideszu? Czym naprawdę różnią się te dwa ugrupowania? Jaką politykę będzie prowadził nowy rząd? Jak ułożą się relacje Węgier z Ukrainą, Rosją i Unią Europejską? I czy Polska może stać się ważnym partnerem dla Budapesztu? Na te pytania odpowiadają Hanna Szymerska, hungarystka, oraz Grzegorz Górny, dziennikarz.
Słuchaj na
Tisza wyrasta z tego samego politycznego gruntu
Jedna z najciekawszych tez tej rozmowy brzmi: Tisza nie pojawiła się jako całkowite zaprzeczenie Fideszu, ale raczej jako próba przejęcia jego pierwotnej obietnicy politycznej.
– Tisza otwarcie przyznaje, że czerpie z programu Fideszu, który — jeśli mówimy o jego spisanej wersji — od 2010 roku w gruncie rzeczy się nie zmienił. Swoją retorykę kierowała przede wszystkim do rozczarowanych wyborców Fideszu. Często spotykam się z określeniem „Fidesz light” i pod względem retorycznym rzeczywiście można się do niego przychylić – mówi Hanna Szymerska, hungarystka.
„Prawdziwy Fidesz” przeciw Orbánowi
Jeszcze mocniej ujmuje to Grzegorz Górny. W jego interpretacji Tisza nie próbowała budować się na całkowitym odcięciu od dawnego obozu władzy, ale raczej na tezie, że to nie ona zdradziła Fidesz, lecz Orbán zdradził sam siebie.
– Tisza przedstawiała się jako ten „prawdziwy Fidesz”, twierdząc, że to Orbán zdradził jego pierwotne ideały. Fidesz miał walczyć z korupcją — Orbán nie tylko z nią nie walczył, ale wręcz ją pielęgnował. Miał również zwalczać z oligarchię — Orbán stworzył własną oligarchię. Kiedyś Orban powiedział, że Fidesz może przegrać tylko z Fideszem. I to proroctwo właśnie się spełniło. Tym bardziej że Péter Magyar i wiele osób z kierownictwa Tiszy było kiedyś związanych z tą partią. W pewnym sensie kampania Tiszy w dużej mierze przypominała kampanię Fideszu z 2010 roku – mówi Grzegorz Górny, dziennikarz.
Dołącz do grona Patronów Układu otwartego w serwisie Patronite.pl.